Spotkanie nt „rabunkowej gospodarki rybackiej” na jeziorach mazurskich.

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Vincent pisze:

    Mieszkam na Śląsku. Nikt, powtarzam nikt z moich znajomych nie bierze pod uwagę destynacji Wielkich Jezior Mazurskich do spędzania wolnego czasu.. Powód jak w temacie spotkania.
    Dziesiątki razy słyszałem opowieści jak lokalni sklepikarze czy resteuratorzy odradzają wyjście z wedką na rekreacj, o dzierżawca trzebi wiosna wszysko co nie przeleci przez oka siatek.

  2. Andrzej Kolasa pisze:

    Dziękuję Panu Rogińskiemu za odpowiedź na mój wpis dotyczący spotkania w Węgorzewie. Jak widzę mamy podobną ocenę problemu, jednak ja inaczej go troszkę definiuję. Nadal podtrzymuje że cyt. „W mojej ocenie problemem jest brak skutecznego i racjonalnego zarządzania wodami, które oczywiście rzutuje na gospodarkę rybacką. Rybaccy użytkownicy wód, tak prowadzą gospodarkę rybacką na ile pozwala im właściciel wód, czyli RZGW.” Mało tego, jak zaznaczyłem jestem zwolennikiem włączenia w proces zarządzania wodami samorządów lokalnych. W ostatnich latach często dawałem tego wyraz publicznie prezentując takie stanowisko na różnych forach. I jeśli już, to chodzi nam chyba o to samo – o rozwiązanie problemu naszych jezior, tak aby wszystkie środowiska były zadowolone i korzystały z tego naturalnego dobra w atmosferze poszanowania i współpracy, przy jednoczesnym dbaniu o jak najlepsze warunki środowiskowe, w tym utrzymaniu na możliwie najwyższym poziomie stanu fauny i flory. Jestem daleki od obrzucania się nawzajem oskarżeniami, ponieważ w mojej ocenie takie zachowanie do niczego dobrego nie doprowadzi. Nadal uważam, że tego (rozwiązania problemu) nie można osiągnąć bez stworzenia warunków prawnych dających realny wpływ na zarządzanie wodami lokalnym samorządom.
    Odpowiadając na Pana wątpliwości:
    Sprzeczności pomiędzy, jak Pan to nazywa rabunkową gospodarka rybacką (zasoby ryb w jeziorach i rzekach trudno oceniać kilometrami sieci itp.) a potrzebie stworzenia racjonalnego i skutecznego systemu zarządzania wodami. Ja tu sprzeczności nie widzę, bo tylko właśnie taki skuteczny z udziałem samorządów lokalnych system, może według mnie spowodować, że nie będzie problemu jak Pan to twierdzi rabunkowej gospodarki .
    Muszę powiedzieć, że nie rozumiem tego zdania: cyt „Nie sądzę aby RZGW zabraniało zarybiania i ograniczania połowów dla PZW i ewentualnych innych działań zmierzających do diametralnej zmiany stanu naszych wód .” Po pierwsze, w tym wypadku PZW, a konkretnie GR PZW jest Rybackim Użytkownikiem Wód (RUW) a nie właścicielem tych wód czy też ich dzierżawcą. Obowiązki i zadania jakie nakłada umowa na Rybackie Użytkowanie Wód są publicznie dostępne na stronach RZGW. Gwoli wyjaśnienia, RUW ma nałożone zdania zarówno w zakresie zarybiania, określone limity połowowe i obwarowania dotyczące sposobu i terminów połowu, jak obowiązki w zakresie działań środowiskowych. Instytucjami sprawującymi nadzór na wykonaniem tych warunków umownych jest zarówno RZGW, jak i stosowne instytucje Urzędów Marszałkowskich. To do nich należy ocena czy RUW właściwie wykonuje te zadania. W naszym regionie już wielu RUW przekonało się o tym, w konsekwencji rozwiązanych umów z RZGW. Czy to skuteczny system, czy nie możemy dyskutować. Ja od lat twierdzę, że mało skuteczny i wymaga znaczących zmian.
    Nie wiem skąd u Pana taka ocena dokumentu który pozwoliłem sobie wymienić? W tym dokumencie jest wiele zaleceń dla władz regionu w celu poprawy sytuacji o której Pan pisze. To dokument który powstawał w tzw. procedurze społecznych uzgodnienień z zaangażowaniem wielu instytucji i organizacji. Była czas na zgłaszanie wątpliwości i swoich uwag. Oczywiście nie jest on dokumentem zamkniętym i zawsze można dążyć do rozpoczęcia procedury jego przeglądu i naprawy.
    Dalej idąc, wyraźnie pisałem cyt „odczucia i osobiste oceny wędkarzy są cenne ale jednak nie są raczej podstawą do stawiania generalnych ocen i uruchamiania zmian systemowych.” I dalej to podtrzymuję – są cenne ale nie są podstawą – podstawa są moim zdaniem badania przeprowadzone przez instytucje posiadające stosowny potencjał i doświadczenie. Tu bardzo dobrze Pan zauważył, że dobrze byłoby przed sformułowaniem ostatecznych ocen dokonać szerokiej społecznej dyskusji nad ich wynikami i tezami postawionymi przez naukowców. Tu widzę wielką rolę lokalnych samorządów i organizacji pozarządowych jako inicjatorów taki badań i debaty. Taka debata dotycząca stanu czystości wód i ich ekosystemów jest prowadzona w powiecie piskim od kilku lat o czym wspomniałem w mojej wypowiedzi. Warto z jej wyników i doświadczeń skorzystać. Pyta Pan o co tu chodzi z tym środowiskiem? Odsyłam do materiałów wrześniowej w ubiegłym roku konferencji naukowej, jaka odbyła się w Rucianym Nidzie, gdzie były prezentowane wyniki badań zarówno stanu czystości wód w WJM jak i rybostanu wraz z pakietami koniecznych do podjęcia działań (materiały w dyspozycji LGR WJM) .
    Sprawa działalności LGR WJM, tu muszę wyjaśnić, że zakres ich został precyzyjnie określony w Programie Operacyjnym Ryby 2007 2013, a konkretnie osi 4 tego programu i dotyczył takich obszarów: oś priorytetowa 4 „Zrównoważony rozwój obszarów zależnych od rybactwa”
    1. Wzmocnienie konkurencyjności i utrzymaniu atrakcyjności obszarów zależnych od rybactwa,
    2. Restrukturyzacja i reorientacja działalności gospodarczej oraz dywersyfikacja zatrudnienia osób mających pracę związaną z sektorem rybactwa w drodze tworzenia dodatkowych miejsc pracy poza tym sektorem,
    3. Podnoszenie wartości produktów rybactwa, rozwój usług na rzecz społeczności zamieszkującej obszary zależne od rybactwa,
    4. Ochrona środowiska i dziedzictwa przyrodniczego na obszarach zależnych od rybactwa w celu utrzymania jego atrakcyjności oraz przywracanie potencjału produkcyjnego sektora rybactwa w przypadku jego zniszczenia w wyniku klęski żywiołowej lub przemysłowej,
    LGR mając dostęp do środków finansowych tego Programu w żaden sposób nie mogła finansować jakichkolwiek zarybiań jezior i rzek. To nie było zależne od nas. Natomiast mieliśmy możliwość wspierania tworzenia łowisk wędkarskich, co jak uważam robiliśmy skutecznie. Jednocześnie znając odczucia środowisk wędkarskich byliśmy inicjatorem tworzenia lokalnych gminnych stowarzyszeń wędkarskich. W ciągu czterech lat powstało ich sześć, przy czym cztery na prawdę prężnie działających, mających już potencjał niezbędny do ubiegania się o dzierżawę obwodów rybackich od RZGW. Ten kierunek uważam przy zwiększeniu wsparcia ze strony lokalnych samorządów powinien być kontynuowany. Może w przyszłości w mojej ocenie dać dobre owoce i przyczynić się do rozwiązania problemów o których dyskutujemy.
    Reasumując zachęcałbym aby tematem kolejnego spotkania w Gminie była analiza obowiązującego stanu prawnego (dosyć jasno i precyzyjnie przedstawiony jest w opracowaniu UWM na zlecenie LGR WJM) które wskazałem . Oraz zapoznanie się ze stanem czystości naszych wód i ekosystemów (materiały z konferencji z września ub roku – Ruciane). Powyższe pozwoli zainteresowanym tymi problemami merytorycznie dyskutować nad ewentualnymi przyszłymi propozycjami ich rozwiązywania.
    Pozdrawiam i dziękuję za udział w dyskusji
    Andrzej Kolasa

  3. Po przeczytaniu komentarza Pana Kolasy dotyczącego w/w spotkania mam wrażenie, że nie wszystkim mieszkańcom chodzi o to samo.
    Ustosunkuję się do wypowiedzi.
    -Rabunkowa gospodarka rybacka:
    Kilometry sieci wzdłuż tarlisk i nie tylko , odłów ryb w okresie tarła, zapraszam do sklepów tam można pooglądać szczupaki z ikrą pomijam wymiar ochronny, tłuczenie ryb agregatami i to ile ryb idzie bokiem to tylko czubek przysłowiowej góry, proszę zapytać wędkarzy co robi osoba zwana suwalszczakiem ,zapewne w/w kwestie nie są rabunkową gospodarką.
    Do końca nie rozumiem,że w jednym miejscu mówimy o braku rabunkowej Gosponarki a po niżej piszemy że jest potrzebny skuteczny i racjonalny system zarządzania wodami.
    Następna sprawa to RZGW.
    Nie sądzę aby RZGW zabraniało zarybiania i ograniczania połowów dla PZW i ewentualnych innych działań zmierzających do diametralnej zmiany stanu naszych wód .
    Pisze Pan o strategii Rozwoju obecnego „gospodarza : zapewne jest super bo z tego co widać zmierza w dalszym ciągu do wyczyszczenia jezior do zera.
    -Osobiste oceny wędkarzy jak najbardziej są podstawą do wyrażania wiążących opinii a to z prostej przyczyny:
    Od lat obserwują to co dzieje się na jeziorach, mają merytoryczną wiedzę na temat ilości łowionych ryb na przełomie kilkudziesięciu lat ( znam takich którzy od lat posiadają własne rejestry połowów data , godzina jaka i ile ryb zostało złowionych),posiadają doskonały sprzęt elektroniczny pozwalający określić czy jest ryba czy jej nie ma (echosondy w systemach hdi z bocznymi sonarami i odczytem transektów(drogi przebytej przez łódkę z odczytem i zapisem sygnału z plotera) co dwadzieścia metrów, kamery i inny sprzęt pozwalający „podejrzeć” co się dzieje pod wodą.
    Rozumiem że naukowcy z UWM mają swoje metody na badania i tego nie neguję ale czas i wiedza wędkarzy jest tu nie oceniona a i może warto byłoby ją wykorzystać razem z naukowcami.
    Gratuluję również inwestycjom port w Kalu itp. jest ładnie i pięknie tylko czy te działania odbudują stan ryb w jeziorach i przyciągną masę turystów tak jak kiedyś pisałem przynajmniej na dziesięć miesięcy- a byłoby parę tysięcy na zarybianie.
    Przyznam racje jeśli chodzi o wpływ złego stanu środowiska, tylko nasuwa mi się pytanie lat temu naście nie było kanalizacji ,szamba szły do jezior, gospodarstwa rolne więc opryski i sztuczne nawozy to szło do jezior. Teraz mamy praktycznie wszędzie kanalizacje rolnictwo jak by stosuje chemie w innym stopniu.Dużo mniej jest rolników ,mamy eko mariny więc i żeglarze-mam taką wiarę nie zanieczyszczają jezior
    O co chodzi z tym środowiskiem?
    Rozumiem działalność LGR tylko niestety mocno się rozmijamy gdyż proszę pokazać mi myśliwego, który poluje w naszym parku na dziki a nie w pięknych lasach, tak samo wędkarze-turyści potrzebują obcowania z jeziorami naturą a nie komercyjnymi stawami.
    Kończąc mam nadzieję, że chodzi nam o wspólne dobro nie jest moim celem napadać na pana Kolasę tylko zrobić wszystko aby nasza i inne Gminy Powiaty były miejscem gdzie przynajmniej przez dziesięć miesięcy będą turyści, tym samym nasz teren będzie się rozwijać gospodarczo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.